W Wielkiej Sali panował rutynowy tłok. Usiadła między świeżo upieczoną dyrektorką Minerw'ą McGonnagall a pustym miejscem Severusa Snape'a. Tradycyjnie nalała sobie kieliszek wina sobie i jemu, to było rozluźnieniem dla obojga. On musiał zgrywać strasznego, napuszonego Mistrza Eliksirów, a ona musiała nie tracić cierpliwości na posadzie Nauczyciela obrony przed czarną magią. Po tym jak Hermiona stawiła czoła Voldemort'owi, kiedy zgładził Harry'ego, udało się jej go pokonać lecz z pomocą zamaskowanego człowieka, Albus dał jej posadę w Szkole Magii i Czarodziejstwa i nakazał chronić ją Severus'owi. Dlatego,że spora ilość Śmierciożerców postanowiła posiąść na niej zemstę. Z zamyślenia ocucił ją krzyk, krzyki, krzyki, które dochodziły z korytarza. Bez chwili namysłu pobiegła w stronę dźwięków. Ominęła opuszonych blaskiem świec uczniów, i jednego skrzata ,którego o mało co nie staranowała. Na korytarzu jej oczom ukazała się ciemna postać jej westchnień i dwójka małolatów. Podeszła przełykając ślinę, dwoje dzieci boją się nauczyciela. Podeszła bliżej i zrozumiała, że to nie są wcale dzieci.
- Profesorze Snape, dowiem się o co chodzi? - Zapytała mrugając złośliwie raz na nauczyciela, a raz na dwójkę piąto-rocznych Puchonów na klęczkach.
- Ależ oczywiście - mruknął kładąc ręce na biodra.- Da dwójka bachorów próbowała wkraść się do pokoju prefekta!- odpowiedział.
Kobieta wybuchła śmiechem. Podeszła do uczniów i lekko im pomogła wstać. Zwróciła się w stronę przedmówcy.
-To jest pan Devemill , jest nowym prefektem Hufflepuff'u.- Po tych słowach dzieci uciekły, a Snape poczerwieniał.
- Do lochów, ale już! - Zniknął, ona prychnęła pogardliwie i ruszyła w stronę lochów. Jej zielona szata lekko wiła się za nią, a gdy wyczuła chłód zaczęła wirować. Weszła tak jak zawsze, bo w końcu tu mieszkała. Przeszła przez gobelin i znalazła się w komnacie Severusa. Siedział na ciemnozielonym fotelu. Założyła ręce na piersiach i stanęła w rozkroku.
- Jestem. - zaczęła
- Widzę. - Wziął do ręki butelkę ognistej.
- Czego pan chciał?
- Porozmawiać. - warknął
- Może trochę jaśniej.
Wziął do ręki różdżkę i zapalił świece.
- Pasuje? Usiądź- wskazał ręką fotel, zrobiła to.
- O co panu chodzi?
Wziął łyk alkoholu. Wstał i oparł się rękoma o fotel, by uwięzić Hermionę. Patrzeli sobie w oczy dobrą minutę. Dotykali się nos w nos. Pierwsza musnęła jego usta, a on pogłębi pocałunek. Odessali się od siebie, a on wziął kolejny łyk trunku. Złapał ją za pośladki i jednym zwinnym ruchem zaniósł do sypialni. Na środku stało wielkie łoże starannie pościelone co do cala. Rzucił ją na nie.Położył się na nią podtrzymując się rękoma. Skromnie dotknął jej ust, a ona lekko je uchyliła dając pozwolenie na dalsze igraszki. Ich języki zaczęły współgrać, ożywać. Jej ręka wplątała się w jego aksamitne włosy, a druga zaczęła powoli rozpinać jego surdet. Nie pozostał jej bierny. Lekko odpinał guziki jej szaty, po czym oboje z nich byli w samej bieliźnie. Ponownie zaprzestali pocałunek. Zaczął lizać, muskać skórę jej szyi. Chciała go poznać , poczuć, zlizywała każdą kropelkę potu z jego czoła, masując jego barki. Całował jej obojczyki, dekold. Włożył rękę pod jej plecy i odpiął jej stanik. Oczom Snape'a ukazały się dwa, równe, duże półkola. Była ładna, symetryczne ciało, lekko zaokrąglone uda... cud... Zaczął muskać jej sutki, przygryzał je lekko a z jej ust wydobył się cichy jęk. Uniósł się wyżej , aby mruknąć jej w usta, na znak zadowolenia i ponownie wpił się w nią. Zaczął ręką sięgać niżej i niżej, dotarł na swój cel. Palcem zaczął masować jej łechtaczkę. Jęknęła głośniej i jeszcze raz. Musnął miękkie miejsce językiem, po czym z niej uwolnił się ryk podniecenia. Wsadził palec głębiej, lecz napotkał przeszkodę. Spojrzał wyżej.
- Dziewica?- Uniósł brew. Zarumieniła się i odsunęła wzrok.
- Nie martw się, to zaszczyt.- Ucałował jej udo. Zdjął swoją bieliznę. Masował lekko nasadę, i jednym ruchem wbił się w nią. Jęczała , krzyczała i warczała, a on jedynie mruczał w jej usta, całując ją spokojnie. Usłyszał słowa " mocniej" i wziął się do roboty. Zaczął wyciągać i wkładać swojego penisa jeszcze szybciej , najwidoczniej dla niej było to za mało, ruszała biodrami w przód i w tył w znanym geście. Jęczała głośniej, aż w końcu od środka zaatakował ją ciepły płyn. Zaczęła całować namiętnie Severusa. On wyrwał się z niej i opadł obok łóżka. kochali się jeszcze długo, aż w końcu opadli z sił. Hermiona wtuliła się w klatę kochanka. Oboje oddali się w objęcia Morfeusza.
Blask słońca przedzierał się do komnat budząc Hermion'ę Granger nie litościwie. Przymrużyła oczy, po czym lekko je otworzyła. Ukazał się jej biały jak kreda tors. Uniosła wzrok i poczuła na sobie parę głębokich, ciemnych oczu. Severus Snape. Wzdrygnęła się. On przekręcił oczyma.- Profesorze Snape, dowiem się o co chodzi? - Zapytała mrugając złośliwie raz na nauczyciela, a raz na dwójkę piąto-rocznych Puchonów na klęczkach.
- Ależ oczywiście - mruknął kładąc ręce na biodra.- Da dwójka bachorów próbowała wkraść się do pokoju prefekta!- odpowiedział.
Kobieta wybuchła śmiechem. Podeszła do uczniów i lekko im pomogła wstać. Zwróciła się w stronę przedmówcy.
-To jest pan Devemill , jest nowym prefektem Hufflepuff'u.- Po tych słowach dzieci uciekły, a Snape poczerwieniał.
- Do lochów, ale już! - Zniknął, ona prychnęła pogardliwie i ruszyła w stronę lochów. Jej zielona szata lekko wiła się za nią, a gdy wyczuła chłód zaczęła wirować. Weszła tak jak zawsze, bo w końcu tu mieszkała. Przeszła przez gobelin i znalazła się w komnacie Severusa. Siedział na ciemnozielonym fotelu. Założyła ręce na piersiach i stanęła w rozkroku.
- Jestem. - zaczęła
- Widzę. - Wziął do ręki butelkę ognistej.
- Czego pan chciał?
- Porozmawiać. - warknął
- Może trochę jaśniej.
Wziął do ręki różdżkę i zapalił świece.
- Pasuje? Usiądź- wskazał ręką fotel, zrobiła to.
- O co panu chodzi?
Wziął łyk alkoholu. Wstał i oparł się rękoma o fotel, by uwięzić Hermionę. Patrzeli sobie w oczy dobrą minutę. Dotykali się nos w nos. Pierwsza musnęła jego usta, a on pogłębi pocałunek. Odessali się od siebie, a on wziął kolejny łyk trunku. Złapał ją za pośladki i jednym zwinnym ruchem zaniósł do sypialni. Na środku stało wielkie łoże starannie pościelone co do cala. Rzucił ją na nie.Położył się na nią podtrzymując się rękoma. Skromnie dotknął jej ust, a ona lekko je uchyliła dając pozwolenie na dalsze igraszki. Ich języki zaczęły współgrać, ożywać. Jej ręka wplątała się w jego aksamitne włosy, a druga zaczęła powoli rozpinać jego surdet. Nie pozostał jej bierny. Lekko odpinał guziki jej szaty, po czym oboje z nich byli w samej bieliźnie. Ponownie zaprzestali pocałunek. Zaczął lizać, muskać skórę jej szyi. Chciała go poznać , poczuć, zlizywała każdą kropelkę potu z jego czoła, masując jego barki. Całował jej obojczyki, dekold. Włożył rękę pod jej plecy i odpiął jej stanik. Oczom Snape'a ukazały się dwa, równe, duże półkola. Była ładna, symetryczne ciało, lekko zaokrąglone uda... cud... Zaczął muskać jej sutki, przygryzał je lekko a z jej ust wydobył się cichy jęk. Uniósł się wyżej , aby mruknąć jej w usta, na znak zadowolenia i ponownie wpił się w nią. Zaczął ręką sięgać niżej i niżej, dotarł na swój cel. Palcem zaczął masować jej łechtaczkę. Jęknęła głośniej i jeszcze raz. Musnął miękkie miejsce językiem, po czym z niej uwolnił się ryk podniecenia. Wsadził palec głębiej, lecz napotkał przeszkodę. Spojrzał wyżej.
- Dziewica?- Uniósł brew. Zarumieniła się i odsunęła wzrok.
- Nie martw się, to zaszczyt.- Ucałował jej udo. Zdjął swoją bieliznę. Masował lekko nasadę, i jednym ruchem wbił się w nią. Jęczała , krzyczała i warczała, a on jedynie mruczał w jej usta, całując ją spokojnie. Usłyszał słowa " mocniej" i wziął się do roboty. Zaczął wyciągać i wkładać swojego penisa jeszcze szybciej , najwidoczniej dla niej było to za mało, ruszała biodrami w przód i w tył w znanym geście. Jęczała głośniej, aż w końcu od środka zaatakował ją ciepły płyn. Zaczęła całować namiętnie Severusa. On wyrwał się z niej i opadł obok łóżka. kochali się jeszcze długo, aż w końcu opadli z sił. Hermiona wtuliła się w klatę kochanka. Oboje oddali się w objęcia Morfeusza.
- Znowu, brzydzisz się mnie, prawda? - zapytał swym aksamitnym tonem.
- Nie o to chodzi, profesorze Snape. - Uśmiechnęła się lekko , a jej oczy zaczęły wędrować po suficie, ścianach aż dotarły na podłogę. Dziesięć butelek ognistej.
- Severusie.
- Proszę ?
- Mów mi Severusie. Zawsze. - Uśmiechnął się łapczywie i ucałował ją w piegowaty nos.
- A, więc Severusie. Nie wiem co wczoraj po między nami zaszło. Zapewne cię upiłam, a teraz myślisz o mnie coś w stylu "dziwka" , ale nie. Naprawdę nie mam pojęcia co z nami wczoraj było, ale - Przełknęła ślinę - podobasz mi się od dawna.I nie, to nie jest zauroczenie.
- Głupiutka gryfonka! Spójrz. - Złapał ją za podbródek i rozkazał spojrzeć jej w oczy. Widziała , widziała co zrobiła tamtego wieczoru. Ujrzała coś czego już nigdy nie będzie żałować, i parę innych rzeczy o uczuciu swojego Severusa...
- Hemiono, mamy większy problem.
- Jaki ? - Powiedziała wciąż wtulona
- Od wczoraj nie byliśmy na lekcjach a dziś jest już dwunasta. A dobrze wiesz, że nasza Minnie jest troszkę poddenerwowana.- mruknął. Oboje natychmiast zerwali się z łóżka....
W tym samym czasie dwójka chłopców w żółto-czarnych krawatach ucięło gawędkę.
-Jak myślisz stary co zrobił z profesor Granger?
- Nie wiem, ale przeczuwam, że nie mamy już belferki
-Chyba tak, więc minuta ciszy dla tej co uratowała nas od śmieci ze Snape'm...
___________________________________
Wszytko okey, gdyby nie literówki i braki spacji po kropce. Myślę, że powinnaś znaleźć jakąś Betę ;D Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńTak, wiem. Ten FunFick pisałam w nocy, a do tego bardzo szybko. W następnym obiecuję się poprawić.
Usuń~~ Oddana Snaperka