czwartek, 25 lipca 2013

Nocka.

 Nie był przeciętny ani zwykły, było w nim to coś, coś tajemniczego, co ją korciło aby poznać go bliżej, zgłębić jego myśli. Nie wiedziała co do niego czuje, lecz to na pewno nie był dla niej tylko mentor.Od śmierci Albusa Dumblerdore'a mijały dni, miesiące, lata, a przysięga wciąż była aktualna ... to znaczy ... Miał chronić do końca życia ?... Musiał. 
W Wielkiej Sali panował rutynowy tłok. Usiadła między świeżo upieczoną dyrektorką Minerw'ą McGonnagall a pustym miejscem Severusa Snape'a. Tradycyjnie nalała sobie kieliszek wina sobie i jemu, to było rozluźnieniem dla obojga. On musiał zgrywać strasznego, napuszonego Mistrza Eliksirów, a ona musiała nie tracić cierpliwości na posadzie Nauczyciela obrony przed czarną magią. Po tym jak Hermiona stawiła czoła Voldemort'owi, kiedy zgładził Harry'ego, udało się jej go pokonać lecz z pomocą zamaskowanego człowieka, Albus dał jej posadę w Szkole Magii i Czarodziejstwa i nakazał chronić ją Severus'owi. Dlatego,że spora ilość Śmierciożerców postanowiła posiąść na niej zemstę. Z zamyślenia ocucił ją krzyk, krzyki, krzyki, które dochodziły z korytarza. Bez chwili namysłu pobiegła w stronę dźwięków. Ominęła opuszonych blaskiem świec uczniów, i jednego skrzata ,którego o mało co nie staranowała. Na korytarzu jej oczom ukazała się ciemna postać jej westchnień i dwójka małolatów. Podeszła przełykając ślinę, dwoje dzieci boją się nauczyciela. Podeszła bliżej i zrozumiała, że to nie są wcale dzieci. 
- Profesorze Snape, dowiem się o co chodzi? - Zapytała mrugając złośliwie raz na nauczyciela, a raz na dwójkę piąto-rocznych Puchonów na klęczkach.
- Ależ oczywiście - mruknął kładąc ręce na biodra.- Da dwójka bachorów próbowała wkraść się do pokoju prefekta!- odpowiedział.
Kobieta wybuchła śmiechem. Podeszła do uczniów i lekko im pomogła wstać. Zwróciła się w stronę przedmówcy. 
-To jest pan Devemill , jest nowym prefektem Hufflepuff'u.- Po tych słowach dzieci uciekły, a Snape poczerwieniał. 
- Do lochów, ale już! - Zniknął, ona prychnęła pogardliwie i ruszyła w stronę lochów. Jej zielona szata lekko wiła się za nią, a gdy wyczuła chłód zaczęła wirować. Weszła tak jak zawsze, bo w końcu tu mieszkała. Przeszła przez gobelin i znalazła się w komnacie Severusa. Siedział na ciemnozielonym fotelu. Założyła ręce na piersiach i stanęła w rozkroku. 
- Jestem. - zaczęła 
- Widzę. - Wziął do ręki butelkę ognistej.
- Czego pan chciał? 
- Porozmawiać. - warknął 
- Może trochę jaśniej.
Wziął do ręki różdżkę i zapalił świece. 
- Pasuje? Usiądź- wskazał ręką fotel, zrobiła to. 
- O co panu chodzi? 
Wziął łyk alkoholu. Wstał i oparł się rękoma o fotel, by uwięzić Hermionę. Patrzeli sobie w oczy dobrą minutę. Dotykali się nos w nos. Pierwsza musnęła jego usta, a on pogłębi pocałunek. Odessali się od siebie, a on wziął kolejny łyk trunku. Złapał ją za pośladki i jednym zwinnym ruchem zaniósł do sypialni. Na środku stało wielkie łoże starannie pościelone co do cala. Rzucił ją na nie.Położył się na nią podtrzymując się rękoma. Skromnie dotknął jej ust, a ona lekko je uchyliła dając pozwolenie na dalsze igraszki. Ich języki zaczęły współgrać, ożywać. Jej ręka wplątała się w jego aksamitne włosy, a druga zaczęła powoli rozpinać jego surdet. Nie pozostał jej bierny. Lekko odpinał guziki jej szaty, po czym oboje z nich byli w samej bieliźnie. Ponownie zaprzestali pocałunek. Zaczął lizać, muskać skórę jej szyi. Chciała go poznać , poczuć, zlizywała każdą kropelkę potu z jego czoła, masując jego barki. Całował jej obojczyki, dekold. Włożył rękę pod jej plecy i odpiął jej stanik. Oczom Snape'a ukazały się dwa, równe, duże półkola. Była ładna, symetryczne ciało, lekko zaokrąglone uda... cud... Zaczął muskać jej sutki, przygryzał je lekko a z jej ust wydobył się cichy jęk. Uniósł się wyżej , aby mruknąć jej w usta, na znak zadowolenia i ponownie wpił się w nią. Zaczął ręką sięgać niżej i niżej, dotarł na swój cel. Palcem zaczął masować jej łechtaczkę. Jęknęła głośniej i jeszcze raz. Musnął miękkie miejsce językiem, po czym z niej uwolnił się ryk podniecenia. Wsadził palec głębiej, lecz napotkał przeszkodę. Spojrzał wyżej.
- Dziewica?- Uniósł brew. Zarumieniła się i odsunęła wzrok. 
- Nie martw się, to zaszczyt.- Ucałował jej udo. Zdjął swoją bieliznę. Masował lekko nasadę, i jednym ruchem wbił się w nią. Jęczała , krzyczała i warczała,  a on jedynie mruczał w jej usta, całując ją spokojnie. Usłyszał słowa " mocniej" i wziął się do roboty. Zaczął wyciągać i wkładać swojego penisa jeszcze szybciej , najwidoczniej dla niej było to za mało, ruszała biodrami w przód i w tył w znanym geście. Jęczała głośniej, aż w końcu od środka zaatakował ją ciepły płyn. Zaczęła całować namiętnie Severusa. On wyrwał się z niej i opadł obok łóżka. kochali się jeszcze długo, aż w końcu opadli z sił. Hermiona wtuliła się w klatę kochanka. Oboje oddali się w objęcia Morfeusza.  

Blask słońca przedzierał się do komnat budząc Hermion'ę Granger nie litościwie. Przymrużyła oczy, po czym lekko je otworzyła. Ukazał się jej biały jak kreda tors. Uniosła wzrok i poczuła na sobie parę głębokich, ciemnych oczu. Severus Snape. Wzdrygnęła się. On przekręcił oczyma.
- Znowu, brzydzisz się mnie, prawda? - zapytał swym aksamitnym tonem. 
- Nie o to chodzi, profesorze Snape. - Uśmiechnęła się lekko , a jej oczy zaczęły wędrować po suficie, ścianach aż dotarły na podłogę. Dziesięć butelek ognistej. 
- Severusie. 
- Proszę ? 
- Mów mi Severusie. Zawsze. - Uśmiechnął się łapczywie i ucałował ją w piegowaty nos. 
- A, więc Severusie. Nie wiem co wczoraj po między nami zaszło. Zapewne cię upiłam, a teraz myślisz o mnie coś w stylu "dziwka" , ale nie. Naprawdę nie mam pojęcia co z nami wczoraj było, ale - Przełknęła ślinę - podobasz mi się od dawna.I nie, to nie jest zauroczenie. 
  - Głupiutka gryfonka! Spójrz. - Złapał ją za podbródek i rozkazał spojrzeć jej w oczy. Widziała , widziała co zrobiła tamtego wieczoru. Ujrzała coś czego już nigdy nie będzie żałować, i parę innych rzeczy o uczuciu swojego Severusa...
- Hemiono, mamy większy problem. 
- Jaki ? - Powiedziała wciąż wtulona 
- Od wczoraj nie byliśmy na lekcjach a dziś jest już dwunasta. A dobrze wiesz, że nasza Minnie jest troszkę poddenerwowana.- mruknął. Oboje natychmiast zerwali się z łóżka.... 

W tym samym czasie dwójka chłopców w żółto-czarnych krawatach ucięło gawędkę.

-Jak myślisz stary co zrobił z profesor Granger? 
- Nie wiem, ale przeczuwam, że nie mamy już belferki
-Chyba tak, więc minuta ciszy dla tej co uratowała nas od śmieci ze Snape'm...
___________________________________

Totalus niekompletus ! ;_; Nie podoba mi się to ...

~~ Oddana Snaperka

2 komentarze:

  1. Wszytko okey, gdyby nie literówki i braki spacji po kropce. Myślę, że powinnaś znaleźć jakąś Betę ;D Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiem. Ten FunFick pisałam w nocy, a do tego bardzo szybko. W następnym obiecuję się poprawić.
      ~~ Oddana Snaperka

      Usuń